„Muszę się położyć, żeby mi się przyśniło, co mam dalej zrobić”

To zdanie można było usłyszeć z ust mojego taty prawie na co dzień, który w trakcie snu otrzymywał dokładną wizję tego co miał stworzyć. Andrzej Kulicki był architektem terenów zielonych, kochał naturę i zawsze chciał żyć z dala od miasta i blisko wody. 25 lat temu wraz ze swoją żoną Małgosią szukał intensywnie miejsca na duże siedlisko rodzinne. Najbardziej podobały mu się tereny na zachód od Warszawy. Kiedy natrafił na Czarny Las wiedział od razu, że będzie to miejsce gdzie będzie chciał się osiedlić.  Wieś urzekła go swoją prostotą i wielkością bo było to wtedy zaledwie 10 chałup, gospodarstw wiejskich wzdłuż jednej ulicy gdzie pasły się krowy. Okolice tej miejscowości to charakterystyczne dla mazowsza małe poletka żyta i dużo podmokłej ziemi klasy IV i V, które później stały się inspiracją do wykopania stawów. Na początku Andrzej kupił siedlisko (dzisiejszy Wiejski Domek), 10 hektarów nieużytków rolnych i radziecki spychacz.

Podmokłą ziemię wykopał, usypał z niej wał a w miejsce ziemi nalał wody z przepływającej obok rzeki. Wtedy pomagał mu tylko jeden człowiek. Po 4 miesiącach jeden staw był gotowy. Rok później wykopał drugi, trzeci i czwarty. Z wydobytej ziemi usypał wzgórza, potem groblę i dwie wyspy. Na sam koniec połączył stawy. Staw w najgłębszym miejscu ma ok. 2 m głębokości. Żyją w nim różne ryby: szczupaki, liny, okonie, tołpygi, amury, karpie i karasie. Po powierzchni pływają kaczki. Ten akwen spełniał też inne funkcje. Był idealnym miejscem treningowym w okresie letnim dla Andrzeja, który pasjonował się pływaniem wpław i brał udział w międzynarodowych zawodach w klasie Masters. Ponadto w lecie można było pływać na małej żaglówce oraz jeździć na łyżwach w zimie.

W międzyczasie dokupił następne kilka hektarów gdzie posadził kilka tysięcy drzew w szczerym polu. Jego ulubione świerki, modrzewie, brzozy i dęby. Zadbał o to, żeby była trzcina wokół wody, która stwarzała mazurski klimat. Zanim zaczął tworzyć to miejsce, Andrzej spędził jakiś czas w Stanach Zjednoczonych gdzie dokładnie zapoznał się z budową domów kanadyjskich o lekkiej drewnianej konstrukcji szkieletowej. 25 lat temu w Polsce nikt w ten sposób nie budował. Postanowił postawić swój pierwszy dom w tej technice na wyspie.

Trzy lata później powstał drugi dom na drugiej wyspie, dzisiaj nazywamy go Niebieskim Domkiem. Tworzenie tego miejsca zajęło mu 18 lat. Było to jego pasją, miłością, dziełem jego życia. Było dla niego wszystkim. Od początku istnienia ludzie, którzy tu przyjeżdżali czuli się wspaniale i byli pełni podziwu dla siły i determinacji Andrzeja. Mówili, że stworzył raj na ziemi.

Po jego śmierci, ja ze swoją rodziną kontynuujemy dzieło Taty. Przez kilka lat szykowaliśmy tę przestrzeń na przyjęcie większego grona ludzi. Mieszkamy na miejscu na wyspie i wkładamy swoje serce i entuzjazm w dalszy rozwój tej pięknej Przestrzeni.

011

 

 

Reklamy